WYWIAD AOC Architecture
Architektura i sprawczość w zabawie
Zdjęcie: Emily Graham
AOC Architecture to londyńska pracownia znana ze swojej metody projektowania opartej na współpracy. Każdy projekt powstaje w wyniku ewoluującej dyskusji, a pomysły są testowane podczas warsztatów, dialogów i praktycznych prototypowań. Centralnym elementem tożsamości studia jest chęć ponownego przemyślenia tego, co znane. Dodaje to fantazji do projektu Young V&A, muzeum dla dzieci i ich dorosłych gości, gdzie wyobraźnia i radość miały wpływ na każdą decyzję dotyczącą przestrzeni.
YOUNG V&A, BETHNAL GREEN, WIELKA BRYTANIA FOTO: HUFTON AND CROW
Budynek czekający na nową koncepcję
Young V&A zostało pierwotnie zaprojektowane i zbudowane przez inżynierów w 1856 roku i stało na terenie swojej macierzystej instytucji, Muzeum Wiktorii i Alberta w South Kensington. Obok okazałej architektury V&A, która rozwijała się przez następne dwie dekady, praktyczna, zaprojektowana w Liverpoolu szopa pełna dzieł sztuki wydawała się boleśnie niepasująca. W 1872 roku, w celu podniesienia poziomu życia ubogiej ludności wschodniego Londynu poprzez dodanie odrobiny kultury, cała konstrukcja i zawartość została przeniesiona do obecnej lokalizacji w Bethnal Green, na skrzyżowaniu ruchliwej arterii komunikacyjnej i niewielkiego parku. Przez lata znane było jako Muzeum Dzieciństwa V&A: dość ciemna i zakurzona ekspozycja historycznych zabawek, prezentowana w monotonnej siatce szklanych gablot. Tu konik na biegunach, tam zabawki optyczne – bardziej przemawiało to do nostalgii rodziców niż do radości dzieci.
Muzeum dla dzieci
Teraz sytuacja wygląda inaczej. Muzeum, które zostało ponownie otwarte w 2023 roku, przeszło trzyletnią renowację przeprowadzoną przez AOC Architecture we współpracy z De Matos Ryan. Jego nowa nazwa – Young V&A – odzwierciedla zmianę podejścia, jaka zaszła w jego murach: zamiast być muzeum o dzieciach, stało się muzeum dla dzieci. Kiedyś monotonne, obecnie muzeum zabiera zwiedzających w prawdziwą podróż. Sercem budynku jest spektakularna, ogromna przestrzeń wielofunkcyjna, w której centralne miejsce zajmuje oryginalna podłoga wyłożona czarno-białymi kafelkami. Podłoga jest otoczona ciągłą ławką, z której zwiedzający mogą korzystać według własnego uznania, aby usiąść, pobawić się, zjeść lub odpocząć. Na drugim końcu znajduje się zachęcająca spiralna klatka schodowa, która prowadzi do galerii, zwieńczona okrągłym lustrem.
YOUNG V&A, BETHNAL GREEN, WIELKA BRYTANIA ZDJĘCIA: LUKE HAYES
„Ławka jest wykorzystywana przez odwiedzających według własnego uznania do siedzenia, zabawy, jedzenia lub relaksu”.
Wzajemne oddziaływanie architektury i obiektów
Cztery galerie są oznaczone naturalnej wielkości literami umieszczonymi między żeliwnymi kolumnami budynku. Uosabiają one charakter każdej galerii: DESIGN, PLAY, EXHIBITION i IMAGINE. Przestrzenne litery ujawniają tematykę każdej galerii, a interaktywne instalacje rozmieszczone są w całym budynku, a interaktywne instalacje są rozmieszczone w całym budynku. Istnieje namacalna interakcja między projektem architektonicznym budynku a eksponowanymi obiektami. Na przykład w sekcji PLAY, otaczającej plac zabaw dla małych dzieci, obiekty są ułożone według koloru i pierwszej litery (litera R ma kształt robota). W innym miejscu szklane gabloty prezentujące historyczne domki dla lalek zostały wzbogacone o światła dyskotekowe i dźwięki, które przyspieszają i zwalniają po przekręceniu pokrętła.
Rozbudowany proces współtworzenia
Kiedy Gill Lambert i Geoff Shearcroft – dwójka partnerów z AOC Architecture – oprowadzają mnie po budynku, Lambert staje się coraz bardziej podekscytowana. Podbiega do obiektów, wskazuje, które przyciski nacisnąć, gdzie stanąć, aby uczestniczyć w iluzji optycznej i jak słuchać rozmowy między dwoma meblami. Nie mogę jej winić za jej dziecięcy entuzjazm: ogólne wrażenia z tego budynku są radosne, kolorowe i hojne. Sukces wynika z szeroko zakrojonego procesu współtworzenia. AOC rozpoczęło 10-miesięczny okres rezydencji w muzeum, który przybrał formę laboratorium testowego do publicznej eksploracji propozycji. Celem było stworzenie najradośniejszego muzeum na świecie. Łatwo zrozumieć, dlaczego stało się ono ulubionym miejscem okolicznych mieszkańców, sądząc po poniedziałkowym popołudniowym zgiełku. Kawiarnia jest pełna, dzieci biegają, rodzice za nimi, a wózki dziecięce stoją w rzędzie na tyłach centralnej hali.
Angażowanie ludzi w tworzenie lepszych budynków
Przed wspólną wizytą w Young V&A spotkałem się z Shearcroftem i Lambertem na rozmowę w ich biurze w pobliżu. Studio zostało założone w 2005 roku i jest kierowane przez trzech dyrektorów: Gill, Geoffa i ich kolegę Toma Cowarda. Prace AOC zawsze były skoncentrowane na społeczności i pełne optymizmu. Ich początki sięgają czasów studiów Toma i Geoffa, kiedy to obaj mieli przeczucie, że zaangażowanie ludzi w proces projektowania może przyczynić się do powstania lepszych budynków. Postanowili założyć wspólną praktykę, a Gill dołączyła do nich na samym początku.
Co zapoczątkowało tę współpracę?
Lambert: Zanim dołączyłem do AOC, prowadziłem organizację charytatywną o nazwie Voluntary Design and Build. Realizowałem projekty wspólnie ze społecznościami lokalnymi i świeżo upieczonymi absolwentami kierunków architektonicznych – bardzo zaangażowanymi i praktycznymi.
Shearcroft: W tym czasie Tom i ja rozmawialiśmy o zaangażowaniu ludzi w proces budowania, ale Gill miała bezpośrednie doświadczenie w tej dziedzinie. Od tego czasu, przez ostatnie 20 lat, cała trójka pracowała nad tym, jak zaangażować ludzi w briefy i projektowanie poprzez procesy współtworzenia. Postrzegamy Państwa rolę jako projektantów, facylitatorów i moderatorów.
Czy mógłby Pan podać przykład jednego z pierwszych projektów, które Pan realizował?
Shearcroft: Ważnym projektem dla nas był The Lift, modułowy teatr przygotowany na Londyński Międzynarodowy Festiwal Teatralny. W ramach tego projektu współpracowaliśmy z 10 grupami społecznymi rozsianymi po kilku dzielnicach olimpijskich. Spotkaliśmy się z nimi w różnych miejscach, zachęcając uczestników do wyobrażenia sobie dnia z życia nowego budynku. Na przykład przejęliśmy teatr w Stratford i rozmawialiśmy z uczestnikami o tym, jak taka przestrzeń mogłaby służyć Państwu do spotkań i występów. Bawiliśmy się w tej przestrzeni takimi przedmiotami jak folia plastikowa, szopa ogrodowa i namiot. Zauważyliśmy kilka ciekawych rzeczy: ludzie chętnie wchodzili do kręgu wyznaczonego przez wiszącą folię plastikową, ale wydawali się zdenerwowani wejściem do szopy ogrodowej, ponieważ wydawała się zbyt „twarda”. Kolejne odkrycie: ludzie konsekwentnie wspominali, że teatr powinien być przestrzenią widowiskową typu black box, ale jednocześnie musi umożliwiać dostęp światła dziennego podczas spotkań w ciągu dnia.
THE LIFT, LONDYN, WIELKA BRYTANIA FOTO: TIM MITCHELL
SHAPE NEWHAM, NEWHAM, WIELKA BRYTANIA FOTO: LUKE O'DONOVAN
Proces ten doprowadził do zaskakującego rezultatu. The Lift to demontowalna konstrukcja przypominająca namiot, pokryta elastyczną membraną. Gdy duża, główna roleta jest opuszczona, światło słoneczne wpada do przestrzeni przeznaczonej na spotkania i zajęcia w ciągu dnia. Po jej podniesieniu konstrukcja zmienia się w zaciemniony teatr. Elastyczna forma pozwala na wprowadzenie do wnętrza konstrukcji, dzięki czemu teatr można dostosować do dowolnej funkcji, jaką użytkownicy mogą sobie zażyczyć. Proces projektowania – wykorzystujący fizyczne obiekty jako rodzaj prototypu – był dla architektów prawdziwym odkryciem.
Lambert: Dzięki temu zrozumieliśmy, że spotkania społeczności lokalnej są pomocną formą prototypowania; konsultacje przestrzenne są kluczowym etapem pomiędzy briefem klienta a projektem przestrzennym.
Jakie cechy musi posiadać architekt, aby pracować w takich procesach współtworzenia?
Lambert: Bycie otwartym na rozmowę. Zawsze zaczynamy od zera, tzn. nie mamy ustalonego zestawu narzędzi, które stosujemy, ani gotowej koncepcji estetyki przestrzeni. Oczywiście rozmawiamy z decydentami, ale angażujemy również osoby odpowiedzialne za bieżące działania, czyli interesariuszy, którzy będą korzystać z budynku.
Shearcroft: Bardzo ważne jest zaangażowanie w słuchanie. Nasze biuro nazywa się AOC – Agents of Change (Agenci zmian). Odnosi się to do idei, że nie tworzy się tylko statycznego obiektu, ale zmienia istniejącą sytuację. Bardzo ważne jest, aby traktować ludzi poważnie. Wierzymy, że każdy może prowadzić inteligentną rozmowę na temat architektury, jeśli da mu się odpowiednie narzędzia i odpowiednie możliwości, aby o tym rozmawiać. Faza prototypowania jest pomocna; fizyczne przedmioty ułatwiają rozmowę.
„Spędzamy dużo czasu, zastanawiając się, w jaki sposób proste powierzchnie mogą być komunikatywne”.
W projekcie Shape Newham, obejmującym serię interwencji w przestrzeni publicznej, to wspólne podejście jest bardzo wyraźne.
Shearcroft: Newham to zróżnicowana dzielnica licząca około 350 000 mieszkańców. Zamiast realizować duże projekty, burmistrz postanowił wprowadzić mniejsze ulepszenia w całej dzielnicy i wykorzystać ten proces, aby zachęcić mieszkańców do rozmowy o tym, czego oczekują od swojej okolicy. Nieodłącznym elementem programu była idea zwoływania zgromadzeń obywatelskich, podczas których mieszkańcy mogli decydować o tym, jak należy wydać pieniądze. Proces ten prowadziliśmy wraz z zespołem innych architektów i lokalnych artystów. W wyniku zgromadzeń obywatelskich powstał brief, a my powołaliśmy komitety projektowe, które pełniły rolę krytyków projektowych. W ten sposób mieszkańcy byli stale zaangażowani w proces.
W wyniku projektu powstała seria niewielkich interwencji, które ożywiły przestrzeń publiczną. Na jednej z ruchliwych ulic zespół zastąpił istniejącą czarną barierkę pastelowymi słupkami, stworzonymi przez artystę na wzór kuszących indyjskich słodyczy sprzedawanych w pobliskim sklepie – niewielka interwencja, która wywarła ogromny wpływ.
Shearcroft: Niedawno oprowadzałem grupę po okolicy. Kiedy skręciliśmy za róg, wszyscy uśmiechnęli się na ich widok. Ludzie kładli na nich ręce, siadali na nich. Nastąpiła wyraźna zmiana nastroju. Ciekawe było obserwować, jak coś stosunkowo niewielkiego fizycznie może wywołać tak widoczną zmianę.
Pańskie prace są kolorowe i rozpoznawalne. Czy uważa Pan, że ma swój charakterystyczny styl?
Shearcroft: Od początku nie chcieliśmy mieć jednego stylu. Jednak po 20 latach pracy stało się jasne, że są pewne rzeczy, które lubimy. Spędzamy dużo czasu, zastanawiając się, w jaki sposób proste powierzchnie mogą być komunikatywne, czy to poprzez kolor, czy wzór. Formy, których używamy, mają pewną figuratywną jakość. Staramy się tworzyć architekturę sensoryczną, która ma emocjonalny związek z ludźmi, aby poprawiać Państwu nastrój.
WELLCOME READING ROOM, LONDYN, WIELKA BRYTANIA ZDJĘCIE: TIM SOAR
Lambert: Projektujemy w różnych skalach. Czasami domy, ale głównie centra społecznościowe, teatry i muzea. Jednak niezależnie od skali, projektujemy doświadczenia dla odwiedzających, które zabierają ich w podróż. Lubimy zestawiać ze sobą różne nastroje i doświadczenia, przechodząc od bardzo cichej do bardzo głośnej przestrzeni lub od bardzo jasnej do bardzo ciemnej. Ponadto otrzymujemy zazwyczaj złożone zadania, które obejmują programowanie hybrydowe, dlatego projektujemy przestrzenie do wielu różnych zastosowań.
Czy ma Pan przykład takiego hybrydowego programowania?
Lambert: W dziwny sposób siedzenia są dla nas bardzo ważne. Lubimy, gdy ludzie czują się swobodnie. W wielu naszych projektach uwzględniliśmy hybrydowe strefy wypoczynkowe. W centrum Young V&A siedziska rozmieszczone są na całym obwodzie przestrzeni. W strefie kawiarni ludzie siadają z kanapkami i kawą, a w innych miejscach zmieniają pieluchy, urządzają pikniki, a dzieci bawią się na nich. Można to osiągnąć, po prostu tworząc ławki głębsze niż zwykle, bardziej wytrzymałe i z bardziej miękkimi krawędziami, aby nie bolało, gdy się z nich spadnie.
Shearcroft: W naszym projekcie czytelni Wellcome znajduje się klatka schodowa prowadząca do obszaru o ograniczonym dostępie. Pokryliśmy ją dywanem i umieściliśmy na niej duże poduszki w wzór zaczerpnięty z kolekcji muzeum. Ludzie tam siedzą, odpoczywają, zasypiają – zawsze ktoś tam drzemie! Jeśli można sprawić, że ktoś czuje się tak komfortowo...
Lambert: Schody służą do przemieszczania się, do przenoszenia kogoś z punktu A do punktu B. Ale nałożyliśmy na to różne potencjały programowe.
Przypomina mi to radość dzieci: potrafią one zamienić każdy przedmiot w łódź, samochód lub konia, aby się nim bawić.
Shearcroft: Wszyscy zachowaliśmy dziecięcą ciekawość. Dużo mówimy o kreatywnym niewłaściwym użyciu, na przykład gdy projektuje się coś, co jest wykorzystywane do celów, do których nie jest przeznaczone. Na przykład wiadomo, że dzieci będą robić salta na poręczy w szkole, nawet jeśli nauczyciele nie będą tego lubić. Wtedy zastanawiamy się: jak zaprojektować te elementy, aby dzieci mogły to robić bezpiecznie?
Czy zauważa Pan/Pani zmianę w nowym pokoleniu architektów?
Shearcroft: Architektura w modernizmie opierała się na kontroli: posiadaniu wielkiej idei, zaprojektowaniu jej i kontrolowaniu wszystkiego. W naszym procesie rezygnujemy z tej kontroli, przekazując ją innym. Jest to idea architekta jako surfera, który wykorzystuje swoje umiejętności do poruszania się w kontekście, zachowując elastyczność, aby reagować na wszystko, co się pojawi. Nie można kontrolować fal, ale im więcej Państwo ćwiczą, tym lepiej nauczą się Państwo nimi poruszać.
THE LIFT, LONDYN, WIELKA BRYTANIA FOTO: TIM MITCHELL
SHAPE NEWHAM, NEWHAM, WIELKA BRYTANIA FOTO: LUKE O'DONOVAN